14 sierpnia 2014

Szwecja

Moja pierwsza pocztówka ze Szwecji, z prywatnej wymiany.
Typowo krajobrazowa.


Ale na pocztówce jest też łoś. Zwierzę nieodłącznie kojarzące się ze Szwecją, chociaż nie tylko tam występuje. Jeden z symboli tego kraju, zwany tam 'królem lasów'.
W Polsce pod ochroną przez cały rok, natomiast w Szwecji jesienią zaczyna się sezon polowań na łosie. Ma to na celu ograniczenie ich populacji aby m.in. zmniejszyć ilość kolizji drogowych z ich udziałem, a także zapobiec nadmiernemu wyniszczaniu lasów.
A dodatkowym atutem jest to, że mięso łosia to /podobno/ prawdziwy rarytas.

10 komentarzy:

  1. Mięso łosia, heh, z chęcią bym spróbowała, szczerze mówiąc nawet nie myślałam, że w Szwecji się go jada ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie tylko w Szwecji, Norwegowie też zjadają :) Ja bym chyba nie mogła zjeść, jakąś taką blokadę wewnętrzną mam ;) Próbowałam renifera, nic szczególnego, ale możliwe, ze przyrządzenie było średnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz raję, dużo zależy od umiejętności przyrządzenia tych mięs.
      Jadałem zarówno mięso z łosia i renifera, ale dla mnie to nadal ciekawostka kulinarna z kategorii Dania z Dziczyzny.
      Konserwy mięsne są w sprzedaży przez cały rok, ale prawdę mówiąc smakują słabiej niż dania ześwieżego mięsa.

      Usuń
  3. Ja ostatnio też dostałam pocztówkę ze Szwecji i też jest na niej łoś, ale nie tylko ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna pocztówka! ;)
    Ja chyba bym nie spróbowała łosia, ani renifera ;P

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś na spotkaniu firmowym podano nam potrawę z mięsa dzika. I naprawdę świetnie smakowała. Wszyscy jedli do momentu kiedy nie powiedziano nam co jemy. Część ludzi, kiedy dowiedziała się, że to mięso dzika straciła apetyt. A szkoda ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałaś okazję naocznie przekonać się o sile uprzedzeń kulturowych (Polska nie jest jakimś specjalnym wyjątkiem w tej kwestii).
    Byłem w Chinach w międzynarodowej grupie z naszej firmy (UK, PL, SE, US) i chińscy gospodarze zaprosili nas na obiad. Na początek zaserowano miseczki z chrupiącymi czipsami posypanymi ziarnem sezamowym jako starter w oczekiwaniu na danie główne. Koledze z PL wyjątkowo smakowały więc poprosił abym zapytał co jemy. Odpowiedź go zmroziła - świskie uszy smażone na głebokim oleju i posypane sezamem. Dołączył do niego kolega z US i nic więcej już nie tknęli w obawie przed następną niepodzianką. Też i powiedziałem "A szkoda". Jedynie mój szwedzki szef i ja nie mieliśmy problemów z kontynuacją jedzenia kolejnych potraw.

    OdpowiedzUsuń
  7. My też mamy swoje potrawy, których obcokrajowcy nie chcą jeść, np. flaki czy chociażby zsiadłe mleko.
    Cieszę się, że ten szwedzki łoś posłużył do wymiany poglądów kulinarnych :)

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja czekam i czekam na kartki ze Szwecji od znajomej :)

    OdpowiedzUsuń